niedziela, 19 kwietnia 2009

Antylista

Idąc za przykładem Morri (link), będzie muzycznie. Ale odwrotnie. Nie będę pisał co lubię i czego słucham, bo to się zmienia. Wymienię te, którch szczerze nie znoszę i od których zęby mi rosną, plus ewenementy przed którymi was za wczasu ostrzegę. Kolejność całkowicie przypadkowa i niezamierzona.

Texas - Summer son

Nie wiem co jest w tej piosence, że mnie tak drażni. Jak tylko ją słyszę, nieprzyjemne ciarki mnie przechodzą i nerwowy się robię...



Avril Lavigne - Girlfriend

Nic głupszego i tak nieznośnego nie słyszałem nigdy.



Beyonce - Single ladies

Tak popularna, że aż mdli. W teledysku panny tańczą coś, czego nie powstydziłyby się Muppety. Może ja się nie znam na nowoczesnej muzyce i tańcu, ale Tańczące Kurczaki do mnie nie przemawiają.



Kosmokwaki - Kosmo SMS

Boże broń nasze dzieci przed tym czymś. W natłoku piszczących śpiewających zwierzątek to ja już wolę Crazy Frog.



Feel - Jak anioła głos

Obiekt westchnień i pisków połowy Polek, śpiewa o pustej szklance pomarańczy i... właściwie to nie wiem o czym jeszcze, bo pojęcia nie mam co autor ma na myśli przez niecałe 4 minuty tego natchnionego dzieła. Mam cichą nadzieję, że producenci/menagerowie/muzycy/wydawcy nie każą i nie pozwolą więcej nadwyrężać jego i naszych narządów.



Gracjan Roztocki - Cium ciam cię

Nasza lokalna gwiazda internetu. W kolejnym... przeboju! Kto wytrwa do końca, gratuluję cierpliwości i mocnego żołądka.



Boys - Figo fago

Chłopaki zapatrzyli się na sukces swoich hiphopowych odpowiedników i "zaśpiewali" o suczkach, świnkach i dymaniu. Pogratulować. Co z tego wyszło? Uzywając słów piosenki: Tu problemu wogle nie ma. Hit i tyle. A teledysk? Mistrzostwo.


Brak komentarzy: